sobota, 8 sierpnia 2015

#065 - Pragnienie Umierania - Prolog

Ooooookej, to jest druga część , ale spokojnie może być czytana osobno. Nie wiem jak mam do niej wprowadzić, najlepiej przeczytajcie. Stay alive! I will try, too

instagram ||| tumblr
xx oo
Ś.


Pragnienie Umierania
PROLOG

Of Monsters and Men - King And Lionheart



Every time I've seen this world change, it's always been for the worse.

Lubiłaś nosić obcisłe dżinsy, chociaż gdybyś się postarała, mogłabyś wyglądać w nich lepiej. Lubiłaś czytać książki, ale rzadko kiedy byłaś na tyle wytrwała, by doczekać zakończenia. Lubiłaś słuchać piosenek, najlepiej wszystkich na raz, każdej pozwalając trwać nie dłużej niż minutę, gdy naciskałaś klawisz swojego iPoda. Lubiłaś udawać, byłaś świetną aktorką, ale tylko na scenie, w prawdziwym życiu nie potrafiłaś ukrywać swoich emocji.

Na swojej drodze spotkałaś bardzo wiele istot, które cię inspirowały, jeszcze więcej idiotów, który wprawiali cię w płacz albo zakłopotanie. Nie lubiłaś tego uczucia, nie lubiłaś nie panować nad sytuacją.
Byłaś zdecydowana, lubiłaś planować, lubiłaś mieć przed sobą spisany tekst, przygotowany scenariusz, żeby nic nie mogło cię zaskoczyć. Nikt cię za to nie winił, jedna trzecia ludzkości funkcjonowała w ten sposób.
Byłaś przerażona, kiedy na twojej drodze pojawiła się ona.
- Cześć.
Zamarłaś, stojąc na środku korytarza, trzymając w jednej dłoni martwą Stokrotkę - wasz nowy kaktus, a w drugiej przypuszczalne miejsce jej pochówku - niebieską doniczkę w jednej trzeciej wypełnioną ziemią.
Dziewczyna w drzwiach była twojego wzrostu, może trochę wyższa. Była szczupła, nosiła modne ostatnio obcisłe spodnie i szary podkoszulek z drobnym wzorkiem w kwiaty. Na nogach miała tenisówki w bardzo krzykliwym odcieniu czerwieni.
- Cześć - odpowiedział jej Maks, uśmiechając się, jak zakładałaś, najpiękniejszym ze swoich uśmiechów.
Dziewczyna była wszystkim, czego Maksymilian kiedykolwiek mógł pragnąć - ubierała się wygodnie, ale kobieco, udawała, że w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki efekt wywiera na ludzi, chociaż świadomie flirtowała z każdym przechodniem na ulicy, którego minęła, śmiała się cicho, płakała tylko w ukryciu, a swoje zdanie wyrażała pewnie, ale rzadko, lubiąc pozostawać dla wszystkich tajemnicą. Działała głównie pod wpływem emocji, ale była inteligentna. Lubiła tajską kuchnię i sos meksykański, makarony też, sushi. Nie znosiła jazzu, nosiła soczewki, przez co jej oczy zawsze błyszczały niepokojąco. Była ładna w subtelny sposób i od samego początku działała ci na nerwy, bo była wszystkim, czego pragnąc mogłaś również ty, nie tylko Max.

A włosy miała płomiennie rude. 



P.S.
To takie miłe jest wracać, <4

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz