instagram ||| tumblr
xx oo
Ś.
Pragnienie Umierania
PROLOG
Of Monsters and Men - King And Lionheart
Every time I've seen this world change, it's always been for the worse.
Lubiłaś nosić
obcisłe dżinsy, chociaż gdybyś się postarała, mogłabyś wyglądać w nich lepiej. Lubiłaś
czytać książki, ale rzadko kiedy byłaś na tyle wytrwała, by doczekać
zakończenia. Lubiłaś słuchać piosenek, najlepiej wszystkich na raz, każdej
pozwalając trwać nie dłużej niż minutę, gdy naciskałaś klawisz swojego iPoda.
Lubiłaś udawać, byłaś świetną aktorką, ale tylko na scenie, w prawdziwym życiu
nie potrafiłaś ukrywać swoich emocji.
Na swojej
drodze spotkałaś bardzo wiele istot, które cię inspirowały, jeszcze więcej
idiotów, który wprawiali cię w płacz albo zakłopotanie. Nie lubiłaś tego
uczucia, nie lubiłaś nie panować nad sytuacją.
Byłaś
zdecydowana, lubiłaś planować, lubiłaś mieć przed sobą spisany tekst,
przygotowany scenariusz, żeby nic nie mogło cię zaskoczyć. Nikt cię za to nie
winił, jedna trzecia ludzkości funkcjonowała w ten sposób.
Byłaś
przerażona, kiedy na twojej drodze pojawiła się ona.
- Cześć.
Zamarłaś,
stojąc na środku korytarza, trzymając w jednej dłoni martwą Stokrotkę - wasz
nowy kaktus, a w drugiej przypuszczalne miejsce jej pochówku - niebieską
doniczkę w jednej trzeciej wypełnioną ziemią.
Dziewczyna
w drzwiach była twojego wzrostu, może trochę wyższa. Była szczupła, nosiła
modne ostatnio obcisłe spodnie i szary podkoszulek z drobnym wzorkiem w kwiaty.
Na nogach miała tenisówki w bardzo krzykliwym odcieniu czerwieni.
- Cześć -
odpowiedział jej Maks, uśmiechając się, jak zakładałaś, najpiękniejszym ze
swoich uśmiechów.
Dziewczyna
była wszystkim, czego Maksymilian kiedykolwiek mógł pragnąć - ubierała się
wygodnie, ale kobieco, udawała, że w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki
efekt wywiera na ludzi, chociaż świadomie flirtowała z każdym przechodniem na
ulicy, którego minęła, śmiała się cicho, płakała tylko w ukryciu, a swoje
zdanie wyrażała pewnie, ale rzadko, lubiąc pozostawać dla wszystkich tajemnicą.
Działała głównie pod wpływem emocji, ale była inteligentna. Lubiła tajską
kuchnię i sos meksykański, makarony też, sushi. Nie znosiła jazzu, nosiła
soczewki, przez co jej oczy zawsze błyszczały niepokojąco. Była ładna w
subtelny sposób i od samego początku działała ci na nerwy, bo była wszystkim,
czego pragnąc mogłaś również ty, nie tylko Max.
A włosy
miała płomiennie rude.
P.S.
To takie miłe jest wracać, <4

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz