Na początku świątecznie - jeszcze - bo życzeń nie było. Właściwie nie wiem, dlaczego. Może dlatego, że zaniedbuję swoje obowiązki i jestem leniwa. Ale who cares? Zdrowych, wesołych, smacznego jajka, głośnego Alleluja.
Hej, a wiecie, że we Francji prezentów nie przynosi Zajączek, a Skrzydlate Dzwony? Pięknie, prawda? : D
Dalej: zapraszam do Bartka i Kuby, na rozdział numer dwa -> Akt Dobroci.
Tres: historia Kuby i Bartka jest zakończona, dlatego będzie publikowana w miarę regularnie. Rzeszowskie Brednie też są zakończone, też postaram się dodawac. Reszta - przykro mi, ale nie obiecuję na razie niczego. Wciąż piszę, ale chaotycznie, bo jestem podatna na wpływy, a kiedy już jakiś pomysł wpadnie mi do głowy, nie mogę przestac. Dlatego właśnie teraz nęka mnie historia z pewnym kotem w tle, której oddaję się cała.
Ale niczego nie porzucam, wszystko dokończę, wszystko napiszę, wszystkich uszczęśliwię - chyba. Wytrwajmy tylko do majowego weekendu i powinno byc lepiej. Postaram się. Jak na razie chciałabym podziękowac tym, co ze mną trwają, brną w te nieścisłości, starają się ogarnąc i czekają, czasem krzyczą i dadzą kopa w tyłek. W nagrodę wszystkim wam mogę trzymac miejsce w kolejce po szczęście, o.
Four: powstało takie oto coś, mające na celu uzmysłowic bloggerom, jak poważną sprawą jest wyginięcie jednorożców: http://alien-nominacja.blogspot.com/
Pomóżcie nam uświadomic ałtorom, jak wielkim problemem jest zabijanie naturalnych ekosystemów patatajaczy!
Niech moc będzie z wami, Świetlik. <3
Patatajam z duchami zabitych (przeń mua) jednorożców <3
OdpowiedzUsuńTOBIE będzie wybaczone [*]
Usuń